wiersze o krakowie znanych poetów
Wisława Szymborska - życie prywatne. Przyszła noblistka dość młodo wyszła za mąż. W kwietniu 1948 roku poślubiła poetę Adama Włodka, z którym zamieszkała w Domu Literatów przy ul
08 kwietnia 2023. Polska poezja wielkanocna jest piękna i wyjątkowa. Po temat wiosennych świąt sięgało wielu krajowych twórców. Wśród nich – Joanna Kulmowa. Warto znać twórczość tej poetki. Wiersze Kulmowej mogą budzić refleksję, dostarczać estetycznych wrażeń i być inspiracją. Zachęcam do lektury trzech utworów tej
Właśnie tak jesień widziało wielu znanych poetów, którzy chętnie pisali o tej porze roku. Wykorzystajcie ten czas i czytajcie dzieciom i z dziećmi najpiękniejsze wiersze o jesieni . Wiersze dla dzieci są ważnym elementem dorastania malucha. Uczą najważniejszych wartości, ćwiczą wyobraźnię i budzą ciekawość świata.
Tomasz Kantorbery Tymowski urodził się w Łapczynej Woli w województwie sandomierskim, 29 grudnia, czyli w dzień św. Tomasza z Canterbury – stąd jego niecodzienne imię [3]. Pochodził z rodziny szlacheckiej, jego ojcem był Stanisław Feliks herbu Sas, wojski radomski, od 1821 senator-kasztelan Królestwa Polskiego. Matką była
Wszystkie te aspekty nigdy nie uciekły poetów przeszłość i teraźniejszość. W ten sposób zebraliśmy le poezja i najpiękniejsze rymowanki o zimie doświadczyć niepowtarzalnej zimowej atmosfery słowami wielkich autorów. Roberto Piumini, Zima. Jednym z wiersze dla dzieci - i nie tylko - zimą
nonton alice in borderland season 2 episode 2 sub indo. Pokaż menu Strona główna Publikacje Książki – Kraków Książki – Kraków Poezja stanu wojennego. Antologia wierszy, piosenek, kontrafaktur, parafraz i fraszek Poezja stanu wojennego. Antologia wierszy, piosenek, kontrafaktur,parafraz i fraszek, wybór i opracowanie Anna Skoczek, Kraków 2014, 511 s. Opracowana przez Annę Skoczek antologia zawieranajpełniejszy dostępny wybór twórczości poetyckiej, dla której punktemodniesienia były wydarzenia stanu wojennego. Składa się na nią ponad 300 utworów, w tym wiersze poetów znanych, mniej znanych i anonimowych, teksty piosenek, fraszki i epitafia. Zdecydowana większość z nich była publikowana w drugim obiegu. Książka adresowana jest zarówno do literaturoznawców i badaczy kultury, jak i do historyków oraz zwykłych czytelników. Ze wstępu Autorki opracowania: Stan wojenny, wprowadzony w Polsce 13 grudnia 1981 roku, stał się przeżyciem o dramatycznym charakterze. Związek z zaistniałymi wydarzeniami odczuli poeci wszystkich generacji, by wymienić młodych: Tomasza Jastruna, Bronisława Maja, Jana Polkowskiego, nieco starszych: Stanisława Barańczaka, Adama Zagajewskiego, Ryszarda Krynickiego, a także Ernesta Brylla, Jarosława Marka Rymkiewicza oraz starszych: Zbigniewa Herberta, Wiktora Woroszylskiego, Mirona Białoszewskiego, Annę Kamieńską, Czesława Miłosza. Własną ocenę rzeczywistości, obawy, lęki, emocje, postanowili wyrazić nie tylko znawcy sztuki lirycznej, poeci „wysokiego obiegu", również twórcy nieprofesjonalni, autorzy czasami jednego wiersza. Twórczość ta odwołuje się do tradycji niepodległościowej, rozwija kanon tyrtejski i mesjanistyczny. W utworach tych występują treści religijne i patriotyczne, kult bohaterów i męczenników. Szczególną intencją autorów jest przedstawienie prawdy i opis zaistniałej rzeczywistości. Poeta tego okresu pełni szczególnego rodzaju misję: masz zapisywać fakty masz ocalać pamięć wiersz ma być dokumentem porzuć piękne słowa (...) zastrzeleni górnicy tobie swój głos oddali tylko tak mogą mówić tylko tak mogą krzyczeć (Leszek Szaruga, Tylkotak) Gdzie kupić publikacje: Kraków
Wybór najpiękniejszych wierszy dla dzieci, zarówno tych bardziej, jak i mniej znanych poetów: Jana Brzechwy, Aleksandra Fredry, Stanisława Jachowicza, Marii Konopnickiej, Ignacego Krasickiego i Ewy Szelburg-Zarembiny. Poręczny format, ciekawa szata graficzna i wyjątkowo ciepłe ilustracje Marcina Piwowarskiego. Wspaniałe, ponadczasowe wiersze o zwierzętach, przyrodzie oraz o niesamowitych bohaterach i ich równie niesamowitych przygodach. Wesołe, zabawne, wzruszające utwory, które każde dziecko koniecznie powinno przeczytać i znać.
Franciszek Maśluszczak Kazimierz Budyn – Rocznik 1965. Mieszkaniec Stadnik k/Krakowa. Autor tomików: “Twoje ślady”, “Niebo na ziemi”, “Powrócą ptaki”, “Posłuchaj”, “Pod prąd”. Wiersze przetłumaczone na język niemiecki ukazały się w tomiku “Vie Vogel”. Od 2014r związany z Myślenicką Grupą Poetycką TILIA Stare ścieżki Zbudziłem sięW kropli bezmiarzeTylko ciszaW szklanym odbiciuMija mnieI ogrodową różęMilczą skałyMojego dzieciństwaI ja milczęZamykam oczyStare ścieżkiPamiętają moje kroki Cisza jest moim krzykiem Nie umiem głośnoWołaćCisza jest moimKrzykiemNotorycznie wyciągamDłonieŻebrając o drzwiOtwarteMiędzy pustą kartkąA wierszamiPorośniętymi mchemEmocji Zasypiam A kiedySpowije mnieNoc ciemnaStaję sięZagadką chaosuTajemnicą istnieniaSekretnym dotykiemPozostawionym bez opiekiZasypiamBojąc sięŻe zginieszW sennej czeluści MAŁGORZATA KULISIEWICZ – absolwentka filmoznawstwa i polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, autorka esejów i recenzji filmowych i literackich, publikacji historycznych, realizatorka reportaży telewizyjnych. Autorka tomików poezji „Inni Bogowie”, „Kot Wittgensteina i inne wiersze” oraz „Ciasteczka z ironią”. Mieszka w Krakowie. PAMIĘĆ PRZEDMIOTÓW Na niemych krzesłachsiada nimi cieniez ukrzyżowanymi ramionami. Wyrusza kolumna skazanych,szuranie nóg,stukot butów,gwar wybrzmiewa dysonansem. Symfonia śmierci cichnie o Placu Bohaterów Getta wschodzi słońcejak blade oblicze uratowanego budzi się do życia,jak co dzień. PODZIEMNE ARCHIPELAGI Jaszczur, dinozaur, jaszczurka,uciekają w popłochu,salamandra pożera ziemię,w głębokim pęknięciuprzesuwają się kontynenty. Atlantyda powoli zapada sięw głąb,na razie pozostał jeszcze wierzchołek,ale nie łudźcie się,że to tak kontynentpożera mniejszy,gdy tylko z tamtego wyciekaprzezorność i resztkimądrości,salamandra chłepcze z kałuży krwi,nie dowidzi,nie wie,czy coś pozostanie,jej oczy zaszły mgłą. KŁADKA BERNATKA Zamknąłeś naszą miłość na trzy spusty,klucz wrzuciłeś do cię teraz mam odnaleźćna tym moście imion zakochanychnie ma już nas,nie ma nas. Wędrujemy po Kazimierzu,świt rozdziela nasze drogi,da nam czas,da czas,by złączyćwidzialne z niewidzialnym,logiczne z wyobrażonym,osiągalne i po przeciwnych stronach kładki,niepewni wschodzącego dnia. WŁADYSŁAW J. GORGOŃ ( ur. 1955) – emerytowany nauczyciel fizyki z astronomią w I LO im. B. Nowodworskiego w Krakowie . Członek Poetyckiej Grupy Każdy. Autor tomiku wierszy „SERCA ROZEDRGANIE”. Ma swoje wiersze w wielu książkowych Almanachach. ZASUSZONE RÓŻE Tak nas nagle dopadła, Kochanie wielka miłość na emeryturze;jak w glinianym wypalanym dzbanie zasuszone w swoim pięknie róże. Przytulone w swej cichej starościchoć wyblakły barwy intensywne; delikatny spokój w nich zagościł;tylko czasem wspomnienia przedziwne. O ogrodzie pachnącym kwiatami i owadach zwinnych, kolorowych! Chociaż większość życia już za namiDajmy szansę marzeniom wciąż nowym UDERZENIE I KRZYK Uderzyłem dłonią o powierzchnię stawu; nie pozostał na niej odcisk moich linii papilarnych, ani nawet pięciopalczasty kształt!Tylko chaotyczne fale rozpełzły się wokół! Napisałem wiersz wykrzyczałem go całą mocą oddechu; nie pozostawił trwałego śladu!Może ktoś usłyszy kiedyś jego echo! MOJE BOŻE NARODZENIE Może wybuchła wtedy supernowa, kometa jasna z rozwianym warkoczema może Jowisz z Wenus blisko siebie?Nie ważne, co się działo na niebie, bo wypełniły się wtedy prorocze– o przyjściu na świat Zbawiciela – słowa! Maria i Józef – podróżą znużeni w Judei – w skromnej betlejemskiej szopieprzed chłodem nocy znaleźli schronienie;pogasły światła, mrok ogarnął Ziemię. Wtedy narodził się maleńki chłopiec co stał dla nas pochodni płomieniem! I choć minęły już dwa tysiąclecia płomień ten ciągle rozświetla nam drogę,choć ciągle wielu zgasić go jednak wierzę, w głębi duszy czuję, że temu światłu ja zaufać mogę i pójdę za nim aż do końca życia! Grażyna Jusięga / ur. się w Puławach. Absolwentka Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Nałęczowie .Studia polonistyczne rozpoczęła na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim .Wtedy występowała w Teatrze Akademickim Sceny Plastycznej Leszka Mądzika. Kontynuowała studia polonistyczne na UJ w tym czasie związała się z Akademickim Teatrem 38 .W latach 1974-76 była zaangażowana w scenografie w Piwnicy pod swoje obrazy i grafiki w kraju i za dwa zeszyty poetyckie LUNATYCZKA i ODROBINA TOŻSAMOŚCI. Związana jest z krakowską grupą literacką KAŻDY . R O Z T E R K A Waham się czy zadzwonić do Ciebie dopada mnie zwątpienie znów będą dąsy pląsy zaciemnienie niemoc ruchu opowieści o innych kobietach wahania i niepewność nie jednak nie zadzwonię nie chcę tego niech trwa ta rzewność 2016 Kraków M A L I G N A M I S T R Z A M A T E J K I Błądzę ciemną doliną boję się wkoło ciała martwe ciała świecą białe kości czas się zatrzymał w ciemnej dolinie świtu nie widać w odmętach myśli korowód bliskich i dalekich krewnych tańczy posępnego walca we mgle majaczy zimny sierp na ziemi to czy w niebie już nie wiem gdzie jestem wiem że nie ma tu matko ciebie P R Z E D W I O Ś N I E Demony moich długich zimowych nocy odleciały z północnym wiatrem wiosenne tchnienie ciepłych zaróżowionych chmur otwiera promień słońca po którym chciałoby się iść wysoko ponad horyzont kamienic skacząc z komina na komin czuć ciepły wiatr we włosach jestem jak ptak zrywający się do lotu na przedwiośniu w ciasnym mieście nie mogę sobie znaleźć miejsca 03 03 2015 Kraków Elżbieta Leśniak – r. Studiowała w Krakowie. Należy do Koła Młodych przy Stowarzyszeniu Pisarzy Polskich – Oddział Kraków. Autorka debiutanckiego tomu poetyckiego pod tytułem ,,bilet życia” (2018). oczy człowieka mały świat wielkie sprawy sprowadzone do zwierzęcych ludzie wystawieni na próbę charakteru trudny egzamin pytania wciąż nowe rodzą się umierają razem ze światem poranek oczy wpatrzone w jeden punkt pustka opiewającanieskończoną przepaść mały świat wielkie sprawy ludzie urastający do rangi człowieka zwierzę wystawione na próbę oblany egzamin konfrontacja bolesna słabość człowieka oczy wpatrzone w jeden punkt świat schowany w źrenicy oka biała plamka na portrecie mocny retusz obraz wystawiony na sprzedaż /Węglówka, r. / widok stroimy się w funkcje pozy chcąc wiele ukryć wiele ujawniamy ubranie świadczy o tym że coś pod nim strzeżona nagość otwarta skrzynia nie syci pożądaniekurczy się maleje poznana zagadka zdjęty welon stroimy się w funkcje pozy chcąc wiele ukryć wiele ujawniamy szczęście przysiada na brzegu w kąpielówkachradość kusa sukienka strój kąpielowy zimą patrzymy w lustro ubrani od stóp do głów nieprzygotowani na widok swój własny /Kraków, r./ potknięcie w ciemnym pokoju potykam się o krzesło stoi tam gdzie nie powinnomebel ma swoje miejsce człowiek bywa przedmiotem zaangażowanie przechodzi w brak znaczenia rzeczy ludzie nie na swoim miejscu stoją jak pomniki roszcząc pretensje do oglądających o nie fotografowanie dzieł sztuki życie niepewne splątane nicią nieporozumienia w sprawie bycia dla drugiego siebie ideałem nie sposób złapać szczęścia sukces może nie przyjść wcale wolność rzeczy ludzi bywa roztargniona pamięć przeznaczenia zawodzi kłania się przed najmniej znaczącym trybunałem stan niepewny regres czy rozwój Kazimierz Dąbrowski wymyślił na to sposób myślenie że stałość że zmienność napawa optymizmem filozofa rozważającego kategorię utraty bolesna żałoba przynosi w końcu ukojenie serce zrośnięte jak złamana noga przynosi efekt domina ludzie pozujący jak pomniki łączą rzecz człowieka człowiek czasem potyka się o człowieka /Kraków, r./ Stanisław Pawłowicz – Inżynier , mechanik , absolwent Politechniki Krakowskiej . Prowadzi swoją działalność usługową w Wieliczce . Tutaj powstało najwięcej jego dwie książki poetyckie ,; Dotyk i Rezonans. audyt wewnętrzny wyszedłeś na pustynięa teraz szukasz oazyby uciszyć oddechdoświadczyć rosy nie umiesz czekaći nie chcesz uciekaćwciąż jesteś oboka powinieneś już być nie oczekiwać rozpisywać ciszę przynależeć do siebie nie idź na ten bal samsonowi odrosły włosy analiza tła myślisz że szczęście ci się należyjak matce miłość do ciebie jamochłon czy czarna dziura dotykać przykładać do ciałaszeptać pocierać mrużyć oczymieć pewność własności mówią daj czas czasowi gdzieś za nim czai się bógw stroboskopowej zaprzestrzeniosiem kroków czy dwanaście ucieczka czy uwielbieniew drodze do szczęściaabsolut czy dżinsytość osłabia wzrok rachunek drugiego życianie otrzymaszkusząc Bogai siebiebez pokory przecież pęknięty diamentzawsze może być brylantem stół jest świadkiemdźwiga toasty i rozstaniaumowy i cyrografydziwi się tylkoczemutak ciężkie są łokcietrzymające w rękach głowęsmutkiem spadającą na blat Małgorzata Hrycaj – szczecinianka związana z Krakowem, Kościeliskiem i Tatrami. Kandydatka do szczecińskiego oddziału ZLP. Logopeda. Ma na swoim koncie książki poetyckie: „Pod baldachimem krwawnika” (Wydawnictwo SIGNO, Kraków 2016), „Aponia w ogrodzie” (Akcent, Szczecin 2018). Ma także udział w antologiach poetyckich, magazynach kulturalnych. bez „season greetings” kiedyś wszystko wyglądałoinaczej łańcuchy przedświątecznychkolejek prowadziły na czubekbetlejemskiej gwiazdy z nadziejąna dar przebaczenianie-zaniedbania zawartościszeleszczących papierków mały Jezus rozumiał głód słodyczywszystkiego brakowałolecz talerz dla wędrowca nie raziłjak musztardówka w zestawieporcelany Rosenthalatrzaskały łupiny orzechów zapachpomarańczy mieszał się z kolędąto co boleśnie szare przykrył śniegMikołaj zamiast Coca-Coli niósłodrobinę nieba apoteozę (u)bóstwaw tajemnicy wcielenia Manitou Takoda* nie miał kalendarza ze świętamibożego narodzenia wielbił wielkiegoducha który nocą pilnował tipi a w dzieńkarmił stada zwierząt gdy upolował pierwszego bawoła zjadłserce i przejął jego siłę by zabijać tylkoz głodunie czekał na pierwszą gwiazdkężeby zasiąść do wieczerzykażdy świt obwieszczał narodzinyboga błogosławiąc obfitość wzrastaniakadzidła wieczornych ognisk słaływ niebo dziękczynienieaż pojawił się biały człowiek ściął jodłęprzybrał w łańcuch własnych modlitwi nakazał wierzyć w bożą sprawiedliwośćpo śmierci /* imię spotykane u Siuksów oznaczające“przyjazny dla wszystkich”/ * * * świetlisty krakowski zmierzchz fotografii jeszcze się nie skończyłulice opływają wodą migocąświąteczne ozdoby idziesz ze mnąprzez planty z uśmiechem słodszymod lajkonika z piernika całujeszzmyliwszy czujność starych latarniulegamy nocy gdzieś daleko Paryżz kankanem Nowy Jork stepuje wkałużach porywasz mnie do krakowiaka…do końca świata i o jeden sen dłużej po grudzie krzyk dzikich gęsi obwieściłzimowe przesilenie poszarzałobiałe boże narodzenie wszystkosię wymieszało w tyglu historiijeźdźcy apokalipsy krążą wokółziemi z krzyczącymi flagami kolejnypapież pobłogosławi święte wojny/z braku konkurencyjnego sacrum/maratony mikołajów zaklinająboskie miłosierdzie słowianieczekają na hody tanatos będziespółkował z nergalem na krzyżuzmienionym w swastykę aż jakiśnowy wizjoner uwierzy że „w tymznaku zwycięży” Jacek Sojan; ur. w Krakowie 1952 r; studiował filologię polską na UJ; wydał zbiory wierszy: Dziedzictwo kataryniarza; niemy poeta (tom bezdebitowy), Dmuchawiec; babia góra, pocztówka spod limby. Recenzent, eseista, animator życia literackiego w Krakowie. CV oddając się nieprawdopodobnym fantazjomna temat Sophii Lorenzaciekle studiowałem winiarstwow jego krańcowejto jest płynnej fazie istnieniaprzyznając rację Heraklitowiże wszystko jest płynnezarówno cudowne programy politykówjak i moja gotówka w ramach szczególnej automotywacji i dyscyplinypostawiłem sobie za celpracować codziennieprzez co najmniej pięć minut(włączając w to wtorki) zgłębiając zagadnienie powszechnego dobrobytuodwiecznego marzenia ludzkościrealizuję – oczywiście w teorii – pisząc na zamówienie społecznedziewięćdziesiąt sześć tomów o szczęściui powierzając praktyczną stronę mojego geniuszuspecom od pijaru marketingui społecznych ubezpieczeń mam nadzieję po tak pracowitym życiutrafić do podręcznikówjako wybitny alchemik okultystaalbowiem pragnę poprowadzić całą ludzkośćdo krainy poezjipięknych słówdo dziś pozostającychbez pokrycia dobry uczeń /załącznik do materiałów z pedagogiki stosowanej dla rodziców i nauczycieli/ uczył się z łatwością uchwałą rady pedagogicznejmianowany pierwszym uczniemdrugiej klasy gimnazjum kiedy koledzy dukali łacinęnic nie rozumiejącna własną rękę próbowałczytać Cycerona Puszkin Lermontow Niekrasow Tołstoj Turgieniewto jego prawdziwi szkolni kompanipierwszy uczeń nie tylko się starałbył najzdolniejszymnajpilniejszymnajlepiej prowadzącym się chłopcem odznaczony złotym medalemwstąpił na uniwersytetkurs nauki wydziału prawnego przerobił wprawdziejako samouk na zesłaniu ale egzamin dyplomowyzdał bez żadnej koniecznej wówczas protekcjicelująco nie wiedzieć dlaczegowynik egzaminów nie znalazł potwierdzeniaw sądziegdzie jako adwokatbronił biednych wieśniaków i robotnikówbo wszystkie sprawy przegrał a było to wtedygdy zmienił kolegów nad starożytnych Greków i Rzymianpoetów i artystówprzełożył Karola Marksa II ambitny mądry uczeństał się adwokatem diabławymyślił państwo pozbawione prawmoralności i kościołaz nienawiści uczynił cnotęi siłęrozumne okrucieństwo ustanowił nową religią fanatyczny terrorazjatycką schedę po Mongołach i Tatarachogłosił zbawieniem ludzkościktórej cierpienia leczyłniezawodnym lekiemo obiecującej nazwieCzeka poznając życiorysdobrego ucznia Leninapamiętajdobremu uczniowi może towarzyszyćjego zimny cieńbeznamiętny rozum zdążającyza wizją apokalipsy kartka noworoczna ciemne góry lodowe płyną między namikażdy szuka biegunów a te tkwią w językuzimowy czas milczenia zamroził zegarymój spokój i twój niebyt śnieżą dziś w dwójnasób w takim nic-niemówieniu wstrzymujemy oddechstaramy się nie stopić lodowców alpejskichbiel gotowa na wiersze iskrzy srebrem zgłoseksny zwieszone soplami czekają na odwilż widzę w zorzy polarnej twe rozdygotaniesłyszę krę pękającą całej Euroazjitwoja nagość tak nagle cofnęła lądolóddo tej kartki na której: kocham cię tak bardzo Reklama
Grzegorz Uzdański Nowe wiersze sławnych poetów Jan Kochanowski kibicuje polskiej reprezentacji. Juliusz Słowacki snuje się po centrum handlowym. Wisława Szymborska pisze status na facebooka. Sylvia Plath walczy z dekoderem. Ignacy Krasicki pracuje nad profilem randkowym. Grzegorz Uzdański komentuje współczesną rzeczywistość, mistrzowsko naśladując styl największych poetów w historii. W „Nowych wierszach sławnych poetów”, oprócz utworów znanych ze strony na facebooku, znajdują się również teksty nigdzie indziej nieopublikowane i napisane specjalnie do tego tomiku. Sam bym tego lepiej nie napisał. Adam Mickiewicz Bardzo dobre te pastisze, Lubo nie wiem, o czym pisze Autor i co ,,Facebook” znaczy, Przecie ktoś mi wytłumaczy. Jan Kochanowski Oprawa twarda Format: 124x194 Liczba stron: 224 Wydanie: pierwsze ISBN: 978-83-240-7390-0 Recenzje Dodaj własną recenzję Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst poprzez formularz.
Maj w poezji Kiedy w maju zaczynają kwitnąć bzy i roztaczać słodki zapach, który kojarzy mi się z dzieciństwem i młodością (obok naszego domu stały spore krzaki bzu), moja pamięć przywołuje pewien szkolny wierszyk. Wszak maj to dla mnie soczyste kiście bzu, a wierszyk do nich nawiązywał. Chciałabym wymazać go z pamięci – bo niewiele w nim poezji, za to dużo ideologii – dlatego poszperałam w tomikach w poszukiwaniu poezji pięknej, ulotnej i pachnącej bzami. Zobaczcie, co znalazłam. Szkolny wierszyk to oczywiście „Dzień Zwycięstwa, maj zielony, białe kwitną bzy, dziadek usiadł zamyślony, wspomniał wojny dni, jak z radziecką armią sławną w bój na wroga szedł…”. Krótki, prosty, rymowany – idealny do zapamiętania i recytowania przez małe dzieci w pierwszych klasach szkoły podstawowej kształconych w duchu przyjaźni polsko-radzieckiej. Jeden z pierwszych, które uczyłam się na pamięć. Pamiętam go do dziś, choć nie chcę, ale moja pamięć jest silniejsza. Prawda, jak łatwo jest wpoić dziecku coś, czego nie rozumie? Żeby go wymazać, szukałam innych wierszy z wiosną, majem i bzami w tle. Bo maj, od czterech lat, jest dla mnie jednym z najpiękniejszych miesięcy w roku. Wcześniej niespecjalnie go dostrzegałam, ale kiedy na kilka dni przed Dniem Matki sama zostałam mamą pewnej ślicznej dziewczynki, maj ma specjalne miejsce w moim sercu i przywołuje piękne wspomnienia… Maj to miłość, radość, szczęście, łzy, macierzyństwo. Poeci także dostrzegali maj. Zobaczcie, jak pięknie go przedstawiali za pomocą różnych środków artystycznych. Moim ulubionym jest wiersz Juliana Tuwima pt. „Rwanie bzu”. Czytałam go kilkadziesiąt razy, licząc czytanie w szkole, i nigdy mi się nie nudzi. Staff Leopold, Maj Po złotej pogodzie Majowej i bzowej Powoli zapada Zmierzch także majowy. Obudził się wietrzyk Łagodny i miękki I brzozom podnosi Zielone sukienki. Przycicha swawolnie, Na trawę się kładzie I czeka na księżyc Zaplątany w sadzie. 2. Julian Tuwim, Do krytyków A w maju Zwykłem jeździć, szanowni panowie, Na przedniej platformie tramwaju! Miasto na wskroś mnie przeszywa! Co się tam dzieje w mej głowie: Pędy, zapędy, ognie, ogniwa, Wesoło w czubie i w piętach, A najweselej na skrętach! Na skrętach – koliście Zagarniam zachwytem ramienia, A drzewa w porywie natchnienia Szaleją wiosenną wonią, Z radości pęka pąkowie, Ulice na alarm dzwonią, Maju, maju! – – Tak to jadę na przedniej platformie tramwaju, Wielce szanowni panowie!… 3. Julian Tuwim, Rwanie bzu Narwali bzu, naszarpali, Nadarli go, natargali, Nanieśli świeżego, mokrego, Białego i tego bzowego. Liści tam – rwetes, olśnienie, Kwiecia – gąszcz, zatrzęsienie, Pachnie kropliste po uszy I ptak się wśród zawieruszył. Jak rwali zacietrzewieni W rozgardiaszu zieleni, To się narwany więzień Wtrzepotał, wplątał w gałęzie. Śmiechem się bez zanosi: A kto cię tutaj prosił? A on, zieleń śpiewając, Zarośla ćwierkiem zrosił. Głowę w bzy – na stracenie, W szalejące więzienie, W zapach, w perły i dreszcze! Rwijcie, nieście mi jeszcze! 4. Osiecka Agnieszka, Bez Przyniosłeś mi bez pięciolistny w klapie od marynarki. Świecił jak absurd czysty. Jak order. Albo jak antyk. Zakwitł zwyczajnie, jak wszyscy, gdzieś na świętego Andrzeja… Tylko od innych był tkliwszy. Jak uśmiech. Albo nadzieja. Bez pachniał bzem najczęściej i przekwitł o swojej porze. Zostało mi po nim szczęście w liliowo bzowym kolorze. 5. Leśmian Bolesław, Ty przychodzisz jak noc majowa Ty przychodzisz jak noc majowa… Biała noc, noc uśpiona w jaśminie… I jaśminem pachną twe słowa… I księżycem sen srebrny płynie… Kocham cię… Nie obiecuję ci wiele… Bo tyle co prawie nic… Najwyżej wiosenną zieleń… I pogodne dni… Najwyżej uśmiech na twarzy… I dłoń w potrzebie… Nie obiecuję ci wiele… Bo tylko po prostu siebie… Jak powietrze. Jak dziurę w starym swetrze. Jak drzewo na polanie… Po prostu kocham cię… kochanie. Czy pozwolisz, że ci powiem… W wielkim skrócie i milczeniu… Że ci oddam i otworzę… W ciszy serc, w potoków lśnieniu… Słowa dwa przez sen porwane… Przez noc ukryte… przez czas schwytane… Słowa dwa, co brzmią jak śpiew, dwa proste słowa…. kocham cię. Który z wierszy urzekł Ciebie? A może zapomniałam o jakimś? Katarzyna Grzebyk Witaj! Mam na imię Katarzyna. Jestem logopedą, współautorką książki "Sekrety Rzeszowa" i dziennikarką. Aktywnie działam w Towarzystwie Miłośników Ziemi Niebyleckiej. Chcesz poznać mnie lepiej? Zapraszam na stronę "O mnie".
wiersze o krakowie znanych poetów