werona romeo i julia

Provided to YouTube by The state51 ConspiracyRomeo i Julija · DNKDvaeset℗ 2022 Adria ArtistsReleased on: 2022-12-04Composer: Lazar CvetkoskiLyricist: Vladimi My only love sprung from my only hate. In director Baz Luhrmann’s contemporary take on William Shakespeare’s classic tragedy, the Montagues and Capulets have moved their ongoing feud to the sweltering suburb of Verona Beach, where Romeo and Juliet fall in love and secretly wed. Though the film is visually modern, the bard’s dialogue remains. Romeo i Julia popełniają samobójstwo, po­nie­waż nie mogą bez sie­bie żyć. Na­su­wa­ją się więc py­ta­nia, czy ich śmier­ci moż­na było unik­nąć, a je­śli tak, jak po­to­czy­ły­by się ich losy. Ro­meo i Julia sta­no­wią ar­che­typ nie­szczę­śli­wych ko­chan­ków. Ich mi­łość od sa­me­go po Ester Bonadonna 15 May 2020 Two households, both alike in dignity, in fair Verona, where we lay our scene… Verona still feels like its Shakespearean legacy, and it is possible to recall the main moments of the timeless love story of Romeo and Juliet strolling around the streets of this Italian city. nonton alice in borderland season 2 episode 2 sub indo. Werona Romeo i Julia, festiwal operowy i gnocchi Werona to niewielkie miasto u podnóża Alp, nad brzegiem rzeki Adyga w północno-wschodniej części Włoch. Miasto, zostało założone na początku I w jako kolonia rzymska. Nastąpił wówczas ogromny jego rozwój, a niektóre wzniesione wówczas budowle możemy podziwiać do dziś. Obecnie w Weronie mieszka ponad 260 tyś. osób, co czyni je drugim pod względem liczby ludności miastem w regionie. Większość osób kojarzy Weronę z najpiękniejszą historią miłosną Romea i Julii. Nie ważne jest to, że zarówno historia jak i jej bohaterzy to czysta fikcja literacka. Werona żyje tą historią a tłumy turystów co roku przyjeżdżają, żeby zobaczyć dom Julii, słynny balkon oraz pomnik dziewczyny. Warto jednak zauważyć, że Werona była miastem wartym odwiedzenia na długo zanim William Szekspir umieścił w nim centrum wydarzeń swojego dramatu. Miasto warto odwiedzić ze względu na znajdujące się tu liczne zabytki, w tym arenę – rzymski amfiteatr pochodzący z I w Pod względem kulturalnym Werona szczyci się organizowaniem licznych koncertów oraz festiwalu operowego, które odbywają się w największym na świecie teatrze operowym, na świeżym powietrzu. W mieście zachwyci was nie tylko wspaniała architektura i cenne zabytki, ale również jego atmosfera, staromiejskie brukowane uliczki i jak zawsze – przepyszna włoska kuchnia. Kluseczki gnocchi – dobro narodowe Na szczególną uwagę zasługują tu kluseczki gnocchi. Historia wskazuje na to, że to okolice regionu Trydent-Górna Adyga są kolebką tych włoskich „kluseczek”. Będąc jednak w Weronie – każdy restaurator wam powie, że to właśnie ona jest stolicą gnocchi. Muszę przyznać, że nigdzie nie jadłam lepszych gnocchi niż w Weronie, więc ja osobiście jestem w stanie w to uwierzyć😊. Nie przegapcie tego i sami spróbujcie! Więcej o atrakcjach miasta można przeczytać na stronie Festiwal Gnocchi Raz w roku, w ostatni piątek przed Wielkim Postem – Werona obchodzi karnawał, który odbywa się tu z zachowaniem dawnych tradycji sprzed 470 lat. Wydarzenie, które celebruje Werona oznacza koniec epidemii, która szerzyła się w mieście w roku 1660. Wielu mieszkańców miasta zmarło wówczas nie tylko na skutek zarazy, ale i z głodu. Od tego czasu, mieszkańcy Werony świętują tradycję dzielenia się ludowym jedzeniem, którym w tym mieście są właśnie gnocchi. Jest to proste danie, wykonane z ziemniaków i mąki, podawane z różnymi sosami – podobne do polskich kopytek. Podczas ostatniego dnia festiwalu w Weronie, przez miasto przechodzą kolorowe maskowe parady. Początek przemarszu zaczyna się na Piazza Bra, a koniec – po 6km, na Piazza San Zeno. Kolorowy tłum przechodzi przez miasto tańcząc i śpiewając. Punktem kulminacyjnym jest częstowanie wszystkich gnocchi. Zwyczaj ten nazywa się „the Gran Gnocolada”. Rytuał ten symbolizuje powrót dobrobytu i zaniechanie głodu. Warto również wspomnieć, że główną postacią tego festiwalu jest Papa del Gnoco. Jest to postać starca, z siwą brodą i w koronie na głowie – odzianego w czerwony długi płaszcz i złote ozdoby. Zamiast berła – Papa del Gnoco dzierży w dłoni wielki złoty widelec z nadzianą na niego wielką kluseczką gnocchi. Co roku w postać tą wcielają się mieszkańcy miasta, którzy biorą udział w castingu. W nagrodę – poza prestiżem i dumnym prezentowaniem miasta podczas festiwalu – dostają również miskę gnocchi w sosie pomidorowym. W roku 2021 – Gnocolada odbędzie się 16 lutego. Więcej o festiwalu i o datach na kolejne lata można przeczytać na stronie Podążając śladami Romea i Julii Nie można zaprzeczyć, że dla wielu turystów historia miłosna o Romeo i Julii jest głównym powodem, dla którego decydują się odwiedzić Weronę. Jak to jednak często bywa, wygórowane oczekiwania i nadzieja na przeżycie wzniosłych uniesień związanych z odwiedzeniem domu Julii – w rzeczywistości okazują się jedynie sztucznym chwytem marketingowym. Dom, który uznawany jest za miejsce akcji dramatu Szekspira, w XIV wieku należał do rodziny Cappello. Z biegiem czasu, wokół budynku zaczęła narastać legenda, że zbieżność nazwiska rodziny Cappello z nazwiskiem rodziny Julii – Capuleti, nie może być przypadkowa. Uwierzono, że musiał to być kiedyś dom rodzinny dziewczyny. Tłumy turystów odwiedzające Weronę na początku XX w. sprawiły, że władze miasta postanowiły zrobić z tego atrakcję turystyczną. Dodatkowym atutem tego miejsca był fakt, że ten średniowieczny dom znajdował się w znakomitej lokalizacji, w samym centrum, nieopodal głównego placu miasta Piazza delle Erbe. W roku 1907 władze miasta odkupiły część kamienicy i uczyniły z niej atrakcję. Z biegiem czasu okazało się, że dom nie spełniał wszystkich oczekiwań turystów, gdyż nie posiadał balkonu. Pojawiły się głosy, że w historii Szekspira, balkon, z którego Julia oczekiwała co wieczór na ukochanego – odgrywał znaczącą rolę w dramacie. W związku z tym – w miejscu, w którym znajdowała się zwykła balustrada, w roku 1940 zdecydowano się na dobudowanie balkonu. Aby nadać mu charakter bardziej autentyczny, do jego budowy wykorzystano marmury pochodzące z XIV weneckiego pałacu. I właśnie w ten sposób powstał „Dom Julii”. Dom Julii (Casa di Giulietta) Dzisiaj – żeby zobaczyć słynny balkon, trzeba wejść na wewnętrzny dziedziniec budynku. Najpierw trzeba jednak przecisnąć się przez wąskie gardło – czyli bramę wejściową. Jest to ciemne i brudne miejsce, całe (aż po sufit) „zabazgrane” napisami i serduszkami pozostawianymi w tym miejscu przez zakochane pary. Dziedziniec główny to bardzo małe wewnętrzne podwórko, na którym przez cały rok kłębią się tłumy turystów. Słowo „kłębią się” nie oddaje w rzeczywistości tego, co się tam dzieje w sezonie. Wejście tylko dla osób o mocnych nerwach i bez lęku klaustrofobii. Na wysokości pierwszego piętra znajduje się mały balkon, na którym non stop stoją turyści. Niemal nie ma możliwości, żeby zrobić zdjęcie budynku bez ludzi na balkonie. Jedyna możliwość pojawia się, kiedy wyczeka się na zmianę między wychodzącymi a wchodzącymi na balkon, bo jego małe rozmiary mieszczą max. 2 osoby jednocześnie. Można również wejść do wnętrza budynku (wejście płatne), żeby dostać się na balkon. Wnętrze domu to rodzaj muzeum, w którym znajdują się przedmioty związane z życiem Romea i Julii: meble, stroje, dekoracje. Na dziedzińcu stoi odlany z brązu pomnik Julii. Legenda głosi, że należy potrzeć jej prawą pierś na szczęście, co ma pomóc osobom samotnym w odnalezieniu miłości. Jest jeszcze krata z przypiętymi kłódkami w kształcie serca, które można kupić na miejscu lub w pobliskich sklepach z pamiątkami i zostawić podpisane jako dowód „wiecznej miłości”. Dom Julii – zwiedzanie „Dom Julii” został niedawno gruntownie wyremontowany (w 2017 roku), więc zarówno fasada jak i balkon prezentują się teraz znacznie lepiej. Dodatkowo fasada pokryto specjalną substancją, która ma zabezpieczyć budynek przed jego dalszą dewastacją przez tłumy turystów. Dom Julii (wewnątrz) czynny jest codziennie. W poniedziałki od do w pozostałe dni od do Ostatnie wejście o Bilet wstępu do domu 6 Euro (ok. 27 zł). Na dziedziniec wstęp wolny. Adres: Via Capello, 23 Dom Romea (Casa di Romeo) W Weronie znajduje się również „Dom Romea”, ale jest to jedynie zwykła średniowieczna kamienica. Wprawdzie w XV wieku kamienica ta faktycznie należała do rodu Montecchi (z takiego rodu pochodził Romeo), ale literacki Romeo z pewnością tam nie mieszkał. Do środka wejść nie można, gdyż jest to obecnie własność prywatna, ale przechodząc obok warto zwrócić uwagę na świetnie zachowaną fasadę budynku, cenną ze względu na wysoką wartość architektoniczną. Dom Romea znajduje się w niedalekiej odległości od Domu Julii. Żeby tam dojść należy przejść przez plac Piazza dei Signori. Adres: ViaArche Scaligere, 2 Grobowiec Juli (Tomba di Giulietta) Podążając śladami Romea i Julii można również wybrać się w miejsce, w którym znajduje się symboliczny grobowiec dziewczyny. Żeby odnaleźć to miejsce trzeba odwiedzić Muzeum Fresku „Giovanni Battista Cavalcaselle”, które znajduje się na terenie klasztoru z XIII wieku. Grobowiec znajduje się na terenie muzeum. Grobowiec Julii jest pusty, jest jedynie symbolem pozwalającym wierzyć, że w takim miejscu mogła być pochowana bohaterka Szekspira. Muzeum czynne jest codziennie: w poniedziałki w godzinach – od wtorku do niedzieli w godzinach – Ostatnie wejście o Bilet wstępu: tylko do muzeum 4,50 Euro (ok. 20 zł), bilet łączony: muzeum + grobowiec Julii – 7 Euro (ok. 30 zł) Adres: Via deil Pontiere Werona – co jeszcze warto zobaczyć będąc w mieście? Rzymski Amfiteatr Arena, czyli rzymski amfiteatr to prawdziwa atrakcja turystyczna i cenny zabytek historyczny. Stoi w samym centrum miasta, przy popularnym placu – Piazza Bra, w otoczeniu kawiarni i małych włoskich restauracji. Amfiteatr powstał w I w i był największą rzymską areną gladiatorów, tamtego okresu. Zbudowany z białego marmuru, mieścił 25 tysięcy widzów, ale jak było dużo chętnych to mogło tam wejść nawet 32 tyś osób. Do III w arena znajdowała się poza murami miasta. Na jej terenie odbywały się walki gladiatorów oraz walki z dzikimi zwierzętami. W roku 1117 w wyniku trzęsienia ziemi, zawalił się trzykondygnacyjny pierścień muru zewnętrznego. Do dziś zachował się jedynie niewielki jego fragment, nazywany „skrzydłem”. Po upadku cesarstwa rzymskiego amfiteatr służył jako cenny budulec dla lokalnych inwestycji i był systematycznie rozkradany. Arena wykorzystywana była wówczas do przeprowadzania publicznych egzekucji oraz walk rycerskich. W okresie renesansu, miasto zdecydowało się zachować ten cenny zabytek i zabezpieczyć go przed dalszymi kradzieżami. W roku 1913, z okazji setnej rocznicy urodzin Giuseppe Verdiego, w amfiteatrze wystawiona została „Aida”. Od tego czasu, budowla ta pełni funkcję stałej sceny dla rozmaitych koncertów oraz jako siedziba festiwalu operowego, który odbywa się w Weronie co roku. Dzisiaj arena w Weronie jest drugim po Koloseum w Rzymie, najlepiej zachowanym amfiteatrem we Włoszech oraz największym na świecie teatrem operowym na świeżym powietrzu. Na widowni może usiąść ok. 15 tyś. widzów. Kiedy jednak na scenie głównej odbywają się wyjątkowo popularne koncerty, organizatorzy są w stanie ustawić na widowni nawet do 22 tyś. krzesełek. Informacje praktyczne i ciekawostki W okresie sezonu teatralnego, przed areną zgromadzone są wszystkie duże dekoracje sceniczne. Warto się im przyjrzeć, bo dopiero z bliska można docenić kunszt ich wykonania oraz rozmiar. Arena wykorzystywana jest również jako miejsce, w którym odbywają się koncerty współczesnych muzycznych artystów. Na swoich deskach gościła takie gwiazdy jak: Pink Floyd, Roda Stewarda, Eltona Johna oraz zespół Muse. W roku 1946 na deskach areny debiutowała Maria Callas. Arenę można zwiedzać codziennie. W poniedziałki od do od wtorku do niedzieli od do Ostanie wejście o Bilet wstępu 10 Euro (ok. 43 zł). W dni, kiedy na arenie odbywają się koncerty lub festiwal operowy, godziny zwiedzania areny mogą być inne. Więcej informacji na stronie amfiteatru. Adres: Piazza Bra Most Scaligerów Poza amfiteatrem, w Weronie jest jeszcze kilka innych miejsc wartych odwiedzenia, cennych ze względów historycznych lub architektonicznych. Most Scaligerów (Ponte Scaligero lub Ponte Castelvecchio), to warowny most zbudowany w roku 1356, który prowadził do zamku Castelvecchio. Mówi się o nim również: „najpiękniejszy most Werony”. Most zbudowany z cegły ma trzy przęsła, wsparte na masywnych filarach wieżowych zakończonych blankami. Całkowita długość przeprawy wynosi 120 m., a szerokość 6 m. Budowla oryginalnie była obiektem o charakterze militarnym. Na końcu mostu (po każdej stronie rzeki Adyga) stały wieże, z czego do czasów współczesnych przetrwała tylko jedna. Druga wieża została rozebrana przez Francuzów na początku XIX wieku. Most niestety został wysadzony w powietrze pod koniec II wojny światowej, przez wycofujące się z miasta wojska niemieckie. W latach 1949-51 zdecydowano się na jego odbudowę, przy użyciu oryginalnych materiałów oraz technik budowlanych wykorzystywanych w XIV wieku. Zamek Castelvecchio i mury obronne widok na zamek Castelvecchio od strony rzeki Adyga Castelvecchio to gotycki zamek pochodzący z roku 1354. Projekt zamku został opracowany przez rodzinę della Scala. Poza funkcją mieszkalną, zamek miał również być twierdzą obronną chroniącą rodzinę Scala zarówno przed najazdami zewnętrznymi, jak i popularnym buntem. Teren wokół zamku umożliwiał szybką i łatwą ucieczkę z miasta: po przejściu przez ufortyfikowany most, dostępny tylko dla szlacheckiej rodziny, drogą na północ wzdłuż doliny Adige. W trakcie budowy zamku w jego obręb włączono część murów miejskich. Na przestrzeni wieków, wraz z przechodzeniem władzy nad Weroną – zamek był wielokrotnie przebudowywany, przez co zatracił swój pierwotny kształt architektoniczny. W tym czasie zamek był wykorzystywany do celów wojskowych jako magazyn broni i amunicji, a następnie (w XVIII wieku), stał się siedzibą weneckiej akademii wojskowej. Dopiero po 1923 r. zamek przestał pełnić wyłącznie funkcję wojskową. Przeszedł on gruntowną przebudowę, co przywróciło mu stylizowany na średniowieczne czasy wygląd. Od roku 1925 r. zamek stał się muzeum, w którym umieszczono cenne zbiory sztuki. Muzeum można zwiedzać codziennie. W poniedziałki od do od wtorku do niedzieli od do Ostanie wejście o Bilet wstępu 6 Euro (ok. 27 zł). Adres: Castelvecchio Piazza delle Erbe Plac Ziołowy, czyli Piazza delle Erbe, kiedyś był miejscem, w którym sprzedawano warzywa i zioła. Przed wiekami stanowiło rzymskie forum. Plac otoczony jest renesansowymi i barokowymi pałacami, co czyni to miejsce niezwykłym. Warto odwiedzić plac zarówno w ciągu dnia jak i nocą. W ciąga dnia, aby przyjrzeć się wszystkim atrakcjom z bliska i poczuć atmosferę tego tętniącego życiem miejsca. Wieczorem kamienice są podświetlone co sprawia, że miejsce to staje się magiczne. Na placu znajdują się liczne małe kawiarenki, w których można nie tylko wypić włoską kawę, ale również zjeść lekki lunch czy obiad. Plac Ziołowy – atrakcje Na miejscu warto zwrócić uwagę na najbardziej charakterystyczne miejsca fontanna, pochodząca z roku 1386, zwieńczona rzymską figurką „Madonny z Werony” (z roku 380 kolumna z lwem Św. Marka, będąca symbolem Wenecji. Kolumna stoi na tle przepięknej barokowej kamienicy – Palazzo Maffei, na dachu której stoją posągi greckich bogów. pręgierz pochodzący z XVI wieku, do którego przywiązywano kupców oszukujących klientelę (bardzo interesujące podejście do kultury obsługi klientów) gotycka kamienna latarnia wieża Lamberti (Torre dei Lamberti), w której kiedyś znajdował się średniowieczny ratusz. Wieża ma 84 metry wysokości i wybudowana została w roku 1172. W roku 1403 na szczycie wieży dobudowano latarnię. Na jednej ze ścian wieży umieszczony jest zegar, który ma ponad 250 lat (1779). Na wieży znajdują się również dwa dzwony: mniejszy – Marangona sygnalizujący pożary oraz poszczególne godziny oraz większy – Rengo, który służył do wzywania ludności do broni lub wzywał radę miasta na narady. Spośród otaczających plac kamienic, na szczególną uwagę zasługuje Domus Mercatorum, wybudowany ponad 700 lat temu (w roku 1301). W budynku tym znajdował się kiedyś magazyn oraz gildia kupiecka. Dzisiaj budynek ten jest siedzibą banku. Na placu uwagę przyciąga również wieża – Torre del Gardello, pochodząca z XIV wieku oraz Casa Mazzanti – budynek, którego kolorowa fasada z XVI w. wzbudza podziw. Piazza Bra Plac Bra jest bez wątpienia największym placem w Weronie. Niektóre źródła sugerują nawet, że być może jest również największym placem w całych Włoszech. Znajdują się na nim trzy charakterystyczne miejsca: Arena – rzymski amfiteatr, wybudowany ponad 2000 lat temu (opisany wcześniej). Pałac Barbieri (Palazzo Barbieri) to dzisiaj siedziba ratusza miasta Werona. Wybudowany w roku 1848 w stylu neoklasycystycznym. Zaprojektowany przez Giuseppe Barbieri i nazwany jego imieniem po śmierci architekta. Gran Guardia – pałac pochodzący z XVII wieku, z dominującą nad nim wieżą. Budowa pałacu, który miał służyć jako schronienie dla stacjonującego w Weronie wojska, zaczęła się w roku 1610. Niestety, z powodu braku funduszy – inwestycja nie została ukończona przez kolejne 200 lat. W roku 1808 znalazł się budżet oraz chęć dokończenia budowli, ale zrealizowaną ją dopiero 45 lat później. Obecnie budynek ten wykorzystywany jest na konferencje i odbywają się w nim często targi i wystawy. Palazzo Barbieri Portoni della Bra Bazylika Świętego Zenona Bazylika – San Zeno Maggiore w Weronie, to kościół benedyktyński pochodzący z roku 1138. Uznana jest za jeden z najbardziej znaczących kościołów romańskich w północnych Włoszech. Pierwsza świątynia stała w tym miejscu już w IV wieku, na grobie Św. Zenona – patrona miasta. Świątynia, którą możemy podziwiać dzisiaj, rozbudowana była w latach 1120 – 1398. Nad wejściem głównym zachwyca portal zaliczany do najwspanialszych prac z brązu XII wieku. Przedstawia on fragmenty wydarzeń opisanych w Biblii oraz żywota św. Zenona. Na całość składa się 48 fragmentów, uznanych za cud sztuki włoskiej swoich czasów. Wnętrze kościoła składa się z trzech poziomów: krypty, w której znajduje się sarkofag z relikwiami Św. Zenona, kościół oraz prezbiterium z ołtarzem głównym. W kościele warto zwrócić szczególną uwagę na gotyckie sklepienie zdobione freskami z XIII i XIV wieku. Obok kościoła (po jego prawej stronie od wejścia) znajduje się 62 metrowa dzwonnica. Jej budowa rozpoczęła się w roku 1045, a ukończyła się w roku 1178. W dzwonnicy znajduje się sześć dzwonów (najstarszy z nich odlany był w roku 1067), ale obecnie czynne są tylko cztery z nich. Po lewej stronie kościoła znajduje się benedyktyńskie opactwo. Na jego teren można wejść bezpośrednio z kościoła. Opactwo powstało w IX wieku, ale większość zabudowań została zniszczona podczas wojen napoleońskich. Do dziś przetrwały jedynie oryginalne krużganki oraz ceglana wieża. Dla tych, którzy podążają „śladami Romea i Julii” warto również wspomnieć, że podobno w krypcie właśnie tego kościoła zakochana para wzięła ślub. Spacer wzdłuż rzeki Adyga Spacerując uliczkami starego miasta w Weronie, warto dojść do brzegu rzeki Adyga i spojrzeć na miasto z innej perspektywy. Taki spacer pozwoli wam również odkryć ciekawe miejsca również po drugiej stronie rzeki. Spacer warto zacząć od „Kamiennego Mostu” (Ponte Pietra), który ma podobną historię jak opisany wcześniej Most Scaligero. Most Kamienny, pochodzi z I w Most kilkukrotnie ulegał poważnym uszkodzeniom w wyniku powodzi. W XIII w., przy wejściu na most została wybudowana wieża strażnicza, ale nie przetrwała do dzisiaj. Na skutek działań wojennych i po wysadzeniu mostu 1945 przez armię niemiecką, do dziś zachowały się jedynie oryginalne kamienne konstrukcje dwóch filarów na lewym brzegu rzeki. W roku 1959 most został pieczołowicie odbudowany, a rekonstrukcja pozwoliła odtworzyć jego oryginalny wygląd. Po drugiej stronie Adygi, znajdują się ruiny rzymskiego amfiteatru, muzeum archeologiczne oraz – na małym wzgórzu – zamek San Pietro. Pod górę prowadzą schody. Informacje praktyczne Na wzgórze zamkowe można również wjechać kolejką szynową – Funicolare di Castel S. Pietro. Idąc ze Starówki, po przejściu przez Kamienny Most, na drugą stronę rzeki – kasy biletowe znajdują się po lewej stronie mostu (dojście ulica Via Fontanelle S. Stefano). Kolejkę zbudowano w roku 1939, ale przestała jeździć pod koniec II wojny światowej i zapomniano o niej na wiele lat. Przywrócona miastu niedawno, bo dopiero w roku 2017. Kolejka pokonuje trasę na długości 159 metrów, 55 metrów w górę. Na pokład jednorazowo może wejść 25 osób, ale przejazd trwa zaledwie kilkanaście sekund. Kolejka czynna jest codziennie z wyjątkiem i W okresie letnim (kwiecień – październik) czynna jest w godzinach – W pozostałe miesiące czynna jest w godzinach – Bilet w jedną stronę 1 Euro (ok. 4,3 zł), bilet w obie strony – 2 Euro (ok. 8,6 zł). Więcej o kolejce i jej historii można przeczytać na stronie: Warto również wspomnieć, że znajduje się tutaj punkt widokowy, który pozwala spojrzeć na Weronę z góry. Widoki na miasto są naprawdę przepiękne. Lokalni mieszkańcy mówią, że szczególnie warto przyjść tu na podziwianie zachodów słońca. Werona „Romeo i Julia” Williama Shakespeare’a – opracowanie Akcja dramatu “Romeo i Julia” toczy się w dwóch włoskich miastach, Weronie i Mantui, pod koniec XI wieku. Dwoje młodych kochanków pochodzi z dwóch zwaśnionych arystokratycznych rodów Montkich i Kapuletów. Julia Kapulet ma z woli rodziców poślubić hrabiego Parysa. Fulgencjo Kapulet, ojciec Julii, wydaje w związku z tą okolicznością uroczysty bal maskowy. Na bal przybywa również Romeo Monteki, potomek wrogiego rodu, wraz ze swoimi przyjaciółmi, Merkucjem i Benwoliem.„Romeo i Julia” Williama Shakespeare’a – opracowanieAkcja dramatu “Romeo i Julia” toczy się w dwóch włoskich miastach, Weronie i Mantui, pod koniec XI wieku. Dwoje młodych kochanków pochodzi z dwóch zwaśnionych arystokratycznych rodów Montkich i Kapuletów. Julia Kapulet ma z woli rodziców poślubić hrabiego Parysa. Fulgencjo Kapulet, ojciec Julii, wydaje w związku z tą okolicznością uroczysty bal maskowy. Na bal przybywa również Romeo Monteki, potomek wrogiego rodu, wraz ze swoimi przyjaciółmi, Merkucjem i Benwoliem. Ukrywając swe oblicze pod osłoną maski, wypatruje Rozaliny, w której jest zakochany. Jednak dostrzega tańczącą Julię i jest oczarowany jej urodą i wdziękiem. Natychmiast odmienia swe uczucia względem Rozaliny i szaleńczo zakochuje się w Julii. Mówi o tym tak: Kochałżem dotąd? O! Zaprzecz mój wzroku! R E K L A M A czytaj dalej ↓Boś jeszcze nie znał równego uroku. (W. Shakespeare, Romeo i Julia, Warszawa 1993, s. 38)Już po pierwszej rozmowie rodzi się między nimi miłość. Wiedzą, jak trudna jest ich sytuacja z uwagi na nienawiść dzielącą ich rodziny. Po balu ma miejsce słynna scena balkonowa w ogrodach rodziny Kapuletów, kiedy wyznają sobie wzajemne uczucia. Mają świadomość, że wzajemna wrogość własnych rodów stoi na przeszkodzie ich szczęściu, dlatego nawet nie próbują informować rodziców o swoich uczuciach. Jest bowiem pewne, że Kapuleci nigdy nie zaakceptują Romea jako zięcia. Postanawiają udać się do Ojca Laurentego, Franciszkanina i poprosić go o udzielenie potajemnego ślubu. Zakonnik, mając nadzieję, że ten związek zakończy waśnie i spory, zgadza się. Nowożeńcem nie dane jest szczęście. Wkrótce mam miejsce tragiczny wypadek. Merkucjo, najbliższy przyjaciel Romea, zostaje zabity w pojedynku z Tybaldem Kapuletem, kuzynem Julii. Zrospaczony Romeo w akcie zemsty odbiera życie Tybaldowi. Zostaje za to skazany na wygnanie z miasta. Tymczasem rodzice Julii, którzy nie mają pojęcia o ślubie córki, chcą jak najszybciej ożenić ją z Parysem. Chcąc znaleźć wyjście z tej trudnej sytuacji, Ojciec Laurenty zamierza uciec się do podstępu. Postanawia on podać zdesperowanej Julii silny środek nasenny, dzięki któremu będzie zdawała się martwą. W ten sposób ślub z Parysem nie dochodzi do skutku. Nie udaje się jednak na czas powiadomić Romea o podstępie, który wróciwszy potajemnie z wygnania myśli, że Julia naprawdę nie żyje. Jedynym wyjściem dla niego jest w tej sytuacji samobójstwo. Po śmierci będzie mógł połączyć się z wybranką swego serca. Romeo kupuje flakonik trucizny. Przy grobie, w którym leży Julia zabija Parysa. Spojrzawszy ostatni raz na twarz pięknej ukochanej, wypija truciznę i umiera. Po chwili ze snu budzi się Julia. Widząc martwego męża przebija się sztyletem Na wieść o śmierci młodych, zwaśnione rody godzą się w obliczu tragedii. Utwór kończy gorzka refleksja:Słońce się z żalu w chmur zasłonę tuli;Smutniejszej bowiem los jeszcze nie zdarzyłJak ta historia Romea i Julii.(W. Shakespeare, Romeo i Julia, Warszawa 1993, s. 155)Historia Romea i Julii była wielokrotnie przetwarzana i reinterpretowana w poezji, sztuce czy filmie. Można tu przytoczyć wiersz Cypriana Kamila Norwida pt. W Weronie, czy pięciozwrotkowy wiersz Marii Konopnickiej, który rozpoczynają słowa Do ołtarza miłości pielgrzymuję cicha… #PODRÓŻ Do Werony przyjechaliśmy z Wenecji o 9:30, a podróż trwała niewiele ponad godzinę. Przedstawiam najciekawsze atrakcje Werony. Początkowo podczas planowania włoskich wakacji zastanawialiśmy się, czy nie pominąć Werony i czy nie pojechać bezpośrednio nad jezioro Garda, aby trochę odpocząć, zamiast chodzić i robić kolejne kilometry. Ostatecznie wybraliśmy wariant zwiedzania, a Garda będzie musiała jeszcze poczekać. W Weronie byliśmy umówieni na spotkanie z właścicielami B&B, w którym zarezerwowaliśmy nocleg. Chcieliśmy zostawić bagaże, żeby po mieście spacerować na lekko. Nasz nocleg mieścił się około 10 minut spaceru od dworca. Gdy wyszliśmy na zewnątrz stacji naszym oczom ukazał się Chiesa Parrocchia Cuore Immacolato Di Maria - Tempio Votivo, czyli kościół, który zbudowano w połowie XX wieku. Jednakże zainteresował nas swoim wyglądem i postanowiliśmy wejść do środka. Po krótkiej wizycie ruszyliśmy w stronę Melibi, które było naszym B&B. #NOCLEG Nocleg w Melibi zarezerwowaliśmy przez Obiekt ma bardzo dobre opinie i znajduje się przy Via della Valverde. Ma bardzo dobrą lokalizację, ponieważ bardzo blisko jest z niego do dworca kolejowego jak i centrum. Do każdego z tych miejsc można dość w 10 minut. Gdzie spać w Weronie? Naprzeciw B&B mieści się niewielki market spożywczy, gdzie można kupić produkty na obiad, ponieważ Melibi dysponuje aneksem kuchenny. Sam obiekt składa się z dwóch pokoi. My mieliśmy trzyosobowy sporej wielkości pokój oraz łazienkę. Kuchnia z jadalnią są we wspólnej części. W całym obiekcie jest bardzo czysto, dostępne są woda, soki, kawa oraz produkty śniadaniowe. Cena noclegu obejmuje śniadanie. Za jedną noc zapłaciliśmy 90E oraz dodatkowo podatek miejski w kwocie 1,5E za osobę. Z właścicielką umówiliśmy się bezproblemowo przez komunikator internetowy na odbiór kluczy. Nie było żadnego problemu, aby przyjść wcześniej i zostawić bagaże. Właścicielka jest bardzo pozytywną osobą. Nie mówi do końca dobrze po angielsku, ale nie ma żadnego problemu, aby się z nią dogadać. Uważam, że był to najlepszy nocleg jaki mieliśmy podczas wyjazdu. Mieszkanie, w którym znajdował się B&B mieściło się na pierwszym piętrze, ale mimo lokalizacji przy ulicy było w nim bardzo cicho. Obok Melibi jest restauracja, ale nie skorzystaliśmy. Z Melibi poszliśmy w stronę słynnej Areny, czyli starożytnego rzymskiego teatru. Skierowaliśmy się tam możliwą najkrótszą drogą. Po drodze minęliśmy Piazza Pradaval, na którym był skwer oraz kilka ciekawych rzeczy. Jedną z nich była niewielka fontanna, w środku której zanurzona była kotwica. Nieopodal fontanny stał pomnik Michele Sanmicheli, który był włoskim architektem i inżynierem. Warto wspomnieć o nim trochę więcej, ponieważ zaprojektował fortyfikacje obronne Werony. Kawałek dalej minęliśmy Chiesa di San Luca Evangelista, którego budowę rozpoczęto w XII wieku, a ukończono w 1755 roku. Do środka nie weszliśmy. Co zobaczyć w Weronie? Nieopodal dalej naszym oczom okazała się brama w murze miejskim "I Portoni della Brà". Przed bramą skręciliśmy w lewo, przy Via dei Mutilati znajdował się ciekawy budynek. Wróciliśmy ponownie do bramy, przeszliśmy przez nią i naszym oczom ukazała się jedna z najbardziej znanych atrakcji w Weronie – Arena. Zanim jednak do niej weszliśmy pokrążyliśmy trochę po placu znajdującym się wokół. Zaraz po przejściu przez bramę po lewej stronie mieściło się Museo Lapidario Maffeiano, w którym znajduje się kolekcja greckich i rzymskich kamieni. Nie wchodziliśmy do środka, jedynie na dziedziniec. #PIAZZA BRA Po minięciu bramy wchodzi się na rozległy plac Piazza Bra na środku którego znajduje się skwer. Plac otacza kilka ciekawych budynków. Jednym z nich jest Palazzo della Gran Guardia, którego budowę rozpoczęto w 1610, a skończono dopiero w XIX wieku. Drugim z budynków jest Palazzo Barbieri zbudowany również w XIX wieku. Obecnie mieści się w nim miejski ratusz. Jak wspomniałem wcześniej na środku placu znajduje się zadrzewiony skwer, gdzie można schronić się przed upałem. Na środku jest fontanna, blisko niej pomnik Vittorio Emanuele II, a kawałek dalej kolejna statua "Al Caduti Per La Liberta". Trafiliśmy akurat na niewielki koncert na Piazza Bra, gdzie niewielka orkiestra i chórek dawali pokaz swoich umiejętności. Najciekawsze atrakcje Werony #ARENA Po krótkim spacerze po Piazza Bra postanowiliśmy zwiedzić Arenę, która jak wspomniałem wcześniej jest jedną z bardziej znanych atrakcji w mieście. Arena to rzymski amfiteatr, który powstał w I wieku naszej ery. Jest trzecim co do wielkości amfiteatrem we Włoszech, pierwszym jest Koloseum, a na drugim miejscu jest amfiteatr w Kapui. Na jego arenie odbywały się walki gladiatorów. W trakcie naszego pobytu przygotowywali się do jakiegoś większego spektaklu, ponieważ na zewnątrz było mnóstwo gotowych dekoracji, które dźwig transportował do środka. Kolejka do kasy nie była zbyt długa, staliśmy maksymalnie 10 minut. Dużym plusem było to, że Werona nie była tak oblegana jak inne włoskie miasta, które odwiedziliśmy. Koszt biletu normalnego to 10E. Niestety uważam, że cena jest trochę przesadzona. Wewnątrz można przejść się korytarzem oraz wyjść na środek, aktualnie znajduje się tam scena oraz współczesne krzesełka. Widownia dookoła częściowo również pokryta jest współczesnymi krzesłami. W części zewnętrznej Areny zachował się kawałek muru. Muszę przyznać, że zawiedliśmy się. Oczywiście miejsce jest warte odwiedzenia, ale za tę cenę oczekiwaliśmy "wow". Po wyjściu z Areny wróciliśmy na wcześniej opisany skwer na Piazza Bra. Znajdowały się tam jeszcze dwa niewielkie monumenty. Niestety nie wiem, co przedstawiały, nie udało mi się znaleźć na ich temat żadnych informacji. Podeszliśmy pod Palazzo Barbieri, a następnie skierowaliśmy się w stronę kościoła San Fermo Maggiore, a po drodze minęliśmy jeszcze Chiesa San Pietro Incarnario z XVIII wieku, niestety świątynia była zamknięta. #CHIESA SAN FERMO MAGGIORE Kościół San Fermo Maggiore położony jest nad rzeką Adygą. Składa się z dwóch kościołów dolnego (budowa 1065-1143) oraz górnego (1261-1350). Bilet wstępu do środka kosztował 2,5E, można było również zakupić bilet do czterech najsłynniejszych świątyń w Weronie w cenie 6E dla osoby dorosłej, który dodatkowo obejmował wstęp do bazyliki San Zeno, Duomo oraz kościoła św. Anastazji. Nie zdecydowaliśmy się na wejście i poszliśmy dalej. Przeszliśmy przez Adygę i powoli kierowaliśmy się w stronę Giardino Giusti. W drodze do niego minęliśmy niewielki kościółek San Paolo. Pierwszy kościół romański powstał w tym miejscu w XII wieku, a bieżąca świątynia to efekt przebudowy w XVIII wieku. Tuż przed dotarciem do ogrodu minęliśmy ciekawy budynek Państwowej Wyższej Szkoły "Michele Sanmicheli". Ciekawe miejsca w Weronie #GIARDINO GIUSTI Giardino Giusti to ogród w Weronie zaliczany do jednego z piękniejszych włoskich ogrodów z okresu renesansu. Bilet dla osoby dorosłej kosztuje 8,5E. Zdecydowaliśmy się na wstęp. Wewnątrz było ciekawie, ale zdecydowanie bardziej podobał nam się Giardino Boboli we Florencji. Dodatkowo był o wiele mniejszy od Ogrodu Boboli. Na terenie ogrodu mieści się Palazzo Giusti z XVI wieku. Wewnątrz jest fajny labirynt z żywopłotu. W ogrodzie wygrzewało się dużo jaszczurek. Po opuszczeniu ogrodu skierowaliśmy się w stronę Piazzetta Santa Maria in Organo (plac). Znajduje się przy nim kościół o tej samej nazwie Santa Maria in Organo z XI wieku. Niestety również i ta świątynia była zamknięta. Naprzeciw kościoła mieści się podłużny plac Piazza Isolo, znajduje się tam rzeźba przedstawiająca drut kolczasty i poświęcona jest nazistowskim deportacjom podczas drugiej wojny światowej. Oprócz niej na placu stoi pomnik Daniele Comboni, który był włoskim biskupem. Postanowiliśmy pójść w stronę zamku San Pietro. Po drodze (lekko na uboczu) minęliśmy ciekawy kościół San Giovanni in Valle z XII wieku. Nie wchodziliśmy do środka i poszliśmy w stronę wzgórza zamkowego. #TEATRO ROMANO U podnóża wzgórza zamkowego, na którego szczycie znajduje się zamek San Pietro mieści się Teatro Romano. Teatr rzymski pochodzi z I wieku naszej ery. Bilet wstępu to 4,5E za osobę dorosłą i obejmuje również wstęp do muzeum archeologicznego znajdującego się obok teatru. Uważam, że warto wejść do środka. Miejsce robi wrażenie, szczególnie dlatego, że położone jest na zboczu niewielkiego wzgórza, a widownia umiejscowiona jest właśnie na nim. Muzeum archeologiczne również jest ciekawym miejscem, znajdują się tam zbiory nawiązujące do teatru rzymskiego. Po opuszczeniu tego miejsca weszliśmy na wzgórze, na którego szczycie mieści się zamek San Pietro. Samego obiektu nie zwiedzaliśmy, ale rozpościera się stąd niesamowity widok na Weronę. Warto wrócić tutaj wieczorem po zachodzie słońca, aby móc podziwiać miasto. Obok punktu widokowego jest również kran z wodą pitną. Będąc tutaj warto uzupełnić zapas wody. Po zejściu ze wzgórza zamkowego weszliśmy na Ponte Pietra, który jest jedynym zachowanym mostem z czasów rzymskich i został zbudowany około 100 roku Przy wejściu na most w XIII wieku dobudowano wieżę strażniczą. #DUOMO Po przejściu przez most skierowaliśmy się do Duomo, czyli Cattedrale di Santa Maria Matricolare. Katedra powstała na gruzach dwóch zniszczonych przez trzęsienie ziemi kościołów, które miało miejsce w 1117 roku. Wewnątrz znajduje się obraz Tycjana "Wniebowzięcie". Wstęp podobnie jak do innych świątyń kosztuje 2,5E lub wspólny bilet 6E, o którym pisałem wcześniej. Wnętrze było ciekawe, jednakże były rozstawione rusztowania, które sporo zasłaniały. Od strony Piazza Duomo przed katedrą stoi posąg przedstawiający anioła. Z tego miejsca wąskimi uliczkami udaliśmy się w stronę Chiesa Santa Anastasia. Po drodze minęliśmy kościół San Pietro in Monastero. #CHIESA SANTA ANASTASIA Kościół Sant'Anastasia zbudowano w latach 1290–1481. Wstęp kosztował 2,5E lub można było do niego wejść na podstawie zakupionego wcześniej wspólnego biletu za 6E. Nie wchodziliśmy do środka. Obok św. Anastazji znajduje się mniejszy Chiesa di San Giorgetto o San Pietro Martire z przełomu XIII i XIV wieku. #PIAZZA DELLE ERBE Spod kościoła św. Anastazji udaliśmy się na Piazza delle Erbe. Na placu oraz przy nim znajduje się wiele ciekawych obiektów. Pierwszym z nich jest kolumna św. Marka (Colonna di San Marco), a zaraz obok niej stał pochodzący z XV wieku budynek Palazzo Maffei. Przemieszczając się w stronę środka placu napotkaliśmy Fontana Madonna Verona. W środkowej części placu znajduje się Domus Mercatorum, czyli charakterystyczny średniowieczny budynek z arkadami. Kiedyś wewnątrz mieściła się Gmina Kupców Miasta "Casa dei Mercanti". Obok stoi posąg kobiety z mieczem. W internecie udało mi się znaleźć nazwę "Sword of freedom" (Miecz Wolności), ale nie jestem przekonany czy jest to prawdziwa nazwa. W środkowej części placu mieści się niewielki zadaszony podest La Tribuna. Przy końcu placu znajduje się jeszcze niewielka wieżyczka (posąg). Również nie znalazłem znaczenia ani nazwy. Nieopodal tego miejsca stoi posąg Berto Barbarani - włoskiego poety. #PALAZZO DELLA RAGIONE Z Piazza delle Erbe weszliśmy na dziedziniec Palazzo della Ragione. Najbardziej charakterystycznym elementem pałacu jest Torre dei Lamberti, czyli wieża zbudowana w 1172 roku o wysokości 84m. Wstęp kosztował 8E, ale nie zdecydowaliśmy się wejść na nią, ponieważ panoramę miasta widzieliśmy już ze wzgórza zamkowego. Sam dziedziniec był bardzo ładny. Z pałacu przeszliśmy na Piazza dei Signori. Znajduje się tutaj pomnik Dantego. Przy placu mieści się Loggia del Consiglio – budynek powstały w XV wieku. Innym ciekawym obiektem jest Palazzo del Capitano. Nad każdym z wyjść z placu jest łuk z niewielkim posągiem. Z placu przeszliśmy do kościoła Santa Maria Antica z 1185 roku. Pierwotna świątynia stanęła tutaj najprawdopodobniej w VII wieku. Weszliśmy do środka, wnętrze było ciekawe, a jeszcze ciekawsze było pięć pomników pogrzebowych stojących przed kościołem. Wstęp na ich teren był płatny. Nieopodal pomników przy Via Arche Scagliere znajduje się dom słynnego Romea. Z tego miejsca skierowaliśmy się w stronę domu Julii, który mieścił się nieopodal Piazza delle Erbe. Po drodze minęliśmy Palazzo delle Poste i stojący przy nim pomnik Garibaldiego. Obok Palazzo delle Poste mieścił się Teatro Nuovo Verona i stojąca przy nim mała fontanna. Sam teatr z zewnątrz wyglądał ciekawe. Żeby było jeszcze ciekawiej w teatrze niebawem miała mieć premiera Romea i Julii – w końcu to miasto zakochanych :-) #DOM JULII Dom Julii znajduje się przy Via Cappello, która jest przedłużeniem Piazza delle Erbe. Już przed bramą stał tłum ludzi. Udało nam się bezpłatnie wejść na dziedziniec. W tle było widać posąg Julii, a nad nim balkon. Legenda głosi, że dotknięcie prawej piersi dziewczyny przyniesie szczęście w miłości. Był taki tłum, że nie próbowaliśmy się tam przebić. Wstęp do domu Julii jest płatny. Z tego miejsca głównym deptakiem Via Giuseppe Manzzini skierowaliśmy się w stronę Areny. Po drodze minęliśmy Chiesa Cattolica Non Parrocchiale S. Tomio, gdzie weszliśmy do środka. Idąc dalej tą samą ulicą dotarliśmy do Piazza Bra, minęliśmy Arenę i skierowaliśmy się w stronę Melibi. Przy bramie "I Portoni della Brà" zobaczyliśmy niewielkie popiersie Williama Shakespeare. Blisko naszego B&B na Piazza Pradaval zobaczyliśmy jeszcze jedną fontannę, którą przeoczyliśmy rano przedstawiającą nagą kobietę i mężczyznę z dzieckiem. Na tym placu znajduje się również kran z wodą pitną, więc można uzupełnić zapasy. Ostatecznie wróciliśmy do domu. Byliśmy trochę zmęczeni i głodni. W sklepie znajdującym się naprzeciw naszego B&B zrobiliśmy zakupy i ugotowaliśmy obiad. Po odpoczynku wieczorem ruszyliśmy na kolejny spacer po Weronie. Po wyjściu z Melibi przeszliśmy koło niewielkiego monumentu "Ai caduti autieri", który mieścił się koło naszego lokum. Następnie swoje kroki skierowaliśmy w stronę Porta Nuova, która jest częścią fortyfikacji, które powstały w XIX wieku. Następnie skierowaliśmy się w stronę muzeum, w którym znajduje się grób Julii. Po drodze minęliśmy Chiesa della SS Trinità in Monte Oliveto, który powstał w XI wieku. Do środka nie weszliśmy, gdyż świątynia była zamknięta. Do Tomba di Giulietta dotarliśmy w momencie, gdy było zamykane, więc do środka nie weszliśmy. Na zewnątrz znajduje się trochę posągów i rzeźb. Cała historia Romea i Julii jest oczywiście fikcją literacką, jednakże odnosi się do prawdziwych rodzin, które kiedyś mieszkały w Weronie, między innymi w Domu Julii. #FORTYFIKACJE Z Tomba di Giulietta skierowaliśmy się ponownie do fortyfikacji, których część stanowi Porta Nuova. Werona to miasto Romea i Julii Ciągną się one na południe od centrum od Adygi, aż do okolicy bazyliki San Zeno. Składają się z kilku monumentalnych bram tzw. port oraz z wysokich murów i wałów. Postanowiliśmy przejść nimi, było to o tyle trudne, gdyż komary, które tam byłe kąsały bardzo mocno. W górnej części umocnień było wiele ciekawych miejsc, jak monumenty, niewielkie ruiny, sadzawki itp. Pierwszą po drodze była wspomniana wcześniej Porta Nuova. Kolejna brama to Porta Palio, a ostatnia do której dotarliśmy do Porta San Zeno. Porty powstały w połowie XIX wieku i miały chronić miasto przed atakami ze strony Królestwa Sardynii. #BAZYLIKA SAN ZENO MAGGIORE Po zejściu z fortyfikacji przy Porta San Zeno podeszliśmy do bazyliki o tej samej nazwie. O tej porze była już zamknięta, ale w godzinach wstępu bilet kosztuje 2,5E lub zbiorowy 6E (wspomniany wcześniej). Świątynia powstała w IX wieku. Spod bazyliki przeszliśmy na Piazza Carrubbio, który był ciekawe zaprojektowany. Na placu znajdował się kolejny monument, ale nie udało mi się znaleźć informacji na jego temat. #ZAMEK CASTELVECCHIO Kolejnym miejscem, do którego dotarliśmy był zamek Castelvecchio. Zatrzymaliśmy się tutaj na dłużej, co prawda samo muzeum było już zamknięte, ale można było przejść się po zewnętrznej części oraz wejść na Ponte di Castelvecchio. Budowę zamku rozpoczęto w połowie XIV wieku. Po przejściu przez zamek przeszliśmy mostem na drugą stronę, zeszliśmy na brzeg Adygi i posiedzieliśmy nad rzeką aż do zachodu słońca. Trzeba przyznać, że całość tzn. zamek i most mieniły się bajecznie w promieniach zachodzącego słońca. Po krótkiej przerwie przez most wróciliśmy z powrotem do Corso Cavour i skierowaliśmy się w stronę centrum. Naprzeciw zamku stoi pomnik Camillo Cavour, który był włoskim politykiem. Kawałek dalej minęliśmy Łuk Gawiuszów, czyli rzymski łuk triumfalny, który był powstał w I wieku Obecny łuk jest kopią z 1932 roku, ponieważ w 1805 roku zniszczyli go Francuzi. Idąc dalej Corso Cavour minęliśmy dwa pałace, pierwszy z nich to Palazzo Canossa, który powstał w XVI wieku. Drugi mieści się kawałek dalej i nazywa się Palazzo Bevilacqua, powstał również w XVI wieku. Naprzeciw pałacu znajduje się bazylika San Lorenzo z XII wieku. Ze względu na późną porę była zamknięta. Nieopodal dalej stoi pomnik Aleardo Aleardi, który był włoskim poetą. Za pomnikiem mieści się kościół Santi Apostoli z XII wieku, a obok niego znajduje się niepozorny mały kościółek Chiesa delle Sante Teuteria e Tosca z przełomu V i VI wieku. Niestety obie świątynie były zamknięte. #PORTA BORSARI Kawałek dalej przeszliśmy przez bramę Porta Borsari pochodzącą z czasów rzymskich. Powstała w I wieku Kontynuując spacer minęliśmy kolejną świątynię Chiesa di San Giovanni in Foro z XII wieku. Po krótkim marszu dotarliśmy do podnóża wzgórza zamkowego, postanowiliśmy ponownie wejść do góry i zrobić zdjęcia nocnej panoramie Werony. Widok z góry był niesamowity. Przy okazji trafiliśmy na przedstawienie w rzymskim teatrze. Było je widać ze schodów, więc częściowo je obejrzeliśmy i rozpoczęliśmy spacer w stronę B&B. Na miejsce dotarliśmy dosyć późno, zjedliśmy kolację i padliśmy zmęczeni spać. Tego dnia przeszliśmy prawie 29km, co było rekordem podczas całego włoskiego wyjazdu. Rano po śniadaniu opuściliśmy Melibi i udaliśmy się na dworzec, gdzie o 9 mieliśmy pociąg do Mediolanu. Podsumowując Werona bardzo nam się podobała. Mimo, że nie było w niej tylu atrakcji jak w Wenecji to mieliśmy okazję odbyć najdłuższy spacer podczas całego wyjazdu. Dużym plusem Werony jest to, że nie była zatłoczona jak pozostałe miasta, które odwiedziliśmy. Na ogromny plus zasługuje Melibi, czyli nasz B&B, w którym spaliśmy. Był to jeden z najlepszych obiektów, które wynajęliśmy przez Miasto jest spokojne i według nas bezpieczne. Niemalże nigdzie nie było kolejek, a nawet jeśli się przydarzyła, to na 10 minut stania. Wyjątkiem był Dom Julii, ale to chyba można zrozumieć. Werona jest miastem, do którego można wrócić, chociaż czy my to zrobimy w przyszłości, to nie wiem, ponieważ zwiedziliśmy całe miasto. Uważam, że Werona jest obowiązkowym punktem na mapie Włoch. #WERONA CARD Na koniec chciałbym wspomnieć o Werona Card. My jej nie kupowaliśmy, a przyznam, że żałuję, iż tego nie zrobiliśmy. Wersja 24h kosztuje 18E. Obejmuje darmowy wstęp do Areny, bazyliki św. Anastazji, bazyliki San Zeno, kościoła San Fermo, Duomo, Domu Julii, wieży Lamberti, Teatro Romano oraz innych, nie wspominając o darmowej komunikacji. Wystarczy policzyć, że wstęp do Areny, Teatro Romano i czterech głównych świątyń, to wydatek ponad 20E, dlatego zachęcam do jej nabycia. Tutaj można zamówić Verona Card. Pozostałe wpisy w tego wyjazdu: Mediolan część 1 Florencja Wenecja Mediolan część 2 Jeśli spodobał Ci się materiał to postaw mi kawę. Pomoże mi to dofinansować mój prywatny projekt "Miasta stojące murem", w ramach którego odwiedzam miasta i miasteczka w Polsce otoczone średniowiecznymi murami obronnymi, a następnie przygotowuję o nich materiał. Wielkie dzięki :) Dramat Szekspira o parze romantycznych kochanków do dziś przynosi miastu sławę. Ja też jadę w sprawie miłości i przekonuję się, że ona niejedno ma imię. Czuję przyjemne drżenie serca, gdy buszując po sklepach, znajduję coś wyjątkowego. Jego intensywne bicie po trzecim espresso. I rozkosz spacerów wąskimi uliczkami. Przede mną dwa dni pożądania… Ups! Freudowski błąd! Podążania tropem miłości. Dzień pierwszy 9:00 Śniadanie wśród książek? Brzmi kusząco. Idę więc do baru della Libreri przy księgarni Gheduzzi (Corso Sant' Anastasia). Zamawiam cappuccino, a do tego croissanta. Nie najadam się przesadnie, ale zachwycam wnętrzem: długa sala, książki pod sufit, a wszystko w kamienicy, której historia sięga średniowiecza. W dodatku w ścisłym centrum. Dobry punkt na rozpoczęcie wycieczki. 10:00 Zanim na dobre zacznę zwiedzanie, chcę spojrzeć na Weronę z góry. Wieża Torre dei Lamberti wydaje się idealnym punktem widokowym. Pokonuję więc 368 stopni i mam, co chciałam: Weronę jak na dłoni. Oszałamia. Nieregularny czworobok Piazza delle Erbe, dachy w przygaszonej czerwieni, dzwonnice licznych kościołów, rzeka, a za nią wzgórza. Kameralna dziś Werona w XII i XIII w. była potężnym miastem-państwem rządzonym przez despotycznych władców z rodu della Scala. Pamiątki po nich oglądam u stóp Torre dei Lamberti, w okolicy Piazza dei Signori zwanym też placem Dantego (wygnany z Florencji poeta znalazł tutaj schronienie). Wąskie przejście między Palazzo degli Scaligeri a Palazzo del Capitano prowadzi do Arche Scaligere – monumentalnych grobowców rodu, z których największy, Cangrande I, umieszczono nad wejściem do kościoła Santa Maria Antica. W okolicy jest jeszcze gratka: Dom Romea, czyli XIV-wieczna kamienica, w której według legendy mieli mieszkać Montecchi (Arche Scaligere 4). 11:00 Wiadomo jednak, że w uczuciach wiarygodne są raczej dziewczyny, więc zakochani, mniej lub bardziej szczęśliwie, pielgrzymują do Domu Julii szczęśliwie, pielgrzymują do Domu Julii (Via Cappello 23). Nie jest przesądzone, czy Julia istniała naprawdę, ale pewne jest, że nikt z jej rodziny nigdy tu nie mieszkał. Muzeum powstało na początku XX w., a balkon dobudowano krótko przed II wojną światową. Do niedawna można było przyklejać do ściany w bramie listy do Julii, teraz jedną ścianę przeznaczono na odręczne wyznania miłosne. Listy trzeba wysłać pocztą (Club di Giulietta – The Juliet Club, Via Galilei 3 – 37100 Verona) albo przez internet (info@ Na większość odpisują, w imieniu Julii, wolontariusze. Najciekawsze wygrywają w walentynkowym konkursie. Ja w miłości jestem staroświecka i nie lubię tłumu. Pod Domem Julii robię sobie tylko pamiątkowe zdjęcie z balkonem w tle i czym prędzej uciekam. 13:00 Wąskimi uliczkami, o tej porze już szykującymi się do sjesty, idę w kierunku Piazza Bra. Zanim wszystko się zamknie, chcę zjeść lunch w jednej z knajpek przy Il Liston. To szeroki trotuar, gdzie w dawnych wiekach mogli przechadzać się tylko arystokraci „z listy”. Dziś w restauracjach przesiadują turyści. Nie oczekuję pyszności, jednak w trattorii Liston 12 zjadam zaskakująco smaczne focaccio z szynką parmeńską. Tak naprawdę tu jednak liczy się widok. Główną atrakcją Piazza Bra jest bowiem Arena – amfiteatr starszy nawet niż znacznie bardziej słynne rzymskie Koloseum. 14:00 Gdy w latach 40. I w. zbudowano Arenę, na jej widowni mogło zasiąść 30 tys. osób. W XII w. trzęsienie ziemi zniszczyło otaczającą ją 32-metrową ścianę. Dwa łuki ostały się jednak do dziś. Przechadzam się po marmurowej widowni (odbudowanej na przełomie XVI i XVII w.), wspinam się oczywiście na najwyższy, 44. rząd. Widok nie jest tak oszałamiający jak z wieży Lambertich, ale też robi wrażenie. Obiecuję sobie, że kiedyś wrócę tu w lecie, gdy odbywają się festiwale operowe. W takich warunkach chyba nawet ja, nieczuła na muzykę, pokocham operę. 15:00 Nieduże włoskie miasta charakteryzują się tym, że jest w nich dużo kościołów, a w wielu z nich można natknąć się na dzieła sztuki, które w każdym innym kraju eksponowano by z pietyzmem w prestiżowych muzeach. Nie inaczej jest w Weronie. Czasu mam niewiele, więc z czterdziestu wybieram cztery świątynie. W pochodzącej z XII w. Katedrze oglądam Wniebowstąpienie Tycjana. W bazylice św. Zenona podziwiam romańską architekturę: 72-metrową dzwonnicę, drzwi z brązu, na których ukazano sceny biblijne, a na deser – tryptyk Andrei Mantegny Matka Boska z Dzieciątkiem wśród świętych. W gotyckim kościele Sant'Anastasia z Dzieciątkiem wśród świętych. W gotyckim kościele Sant'Anastasia nigdy nie skończono budowy fasady, ale jest największy w Weronie. Po prawej stronie od ołtarza zachwyca fresk Pisanella Święty Jerzy i księżniczka. Kościół San Francesco al Corso odwiedzam, bo w Weronie nie można uciec od Julii. Tu znajduje się jej domniemany grób. Schowany w ciemnej krypcie wygląda trochę jak kamienna wanna, ale nie przeszkadza to werońskim pannom młodym składać tu ślubnych bukietów. Sam kościół, nieduży i ozdobiony freskami, jest urzekający. 18:00 Nasycona sztuką idę poszukać smaków miłości. A czy można sobie wyobrazić coś lepszego niż lody pistacjowe? Kieruję się więc ku Adydze i tuż przy Ponte Pietra znajduję polecaną przez przyjaciółki gelaterię Artigianale Ponte Pietra (Via Ponte Pietra 23). Uprzedzały mnie, że lody są tu najlepsze na świecie i że ich mężowie, na co dzień stroniący od słodyczy, wracali po drugą porcję. Nie spodziewałam się jednak, że mogą być aż tak dobre. Lodziarnię prowadzą bracia Mirko i Stefano (to on kręci te lody!). Skoro już tu jestem, zaglądam na Ponte di Pietra Skoro już tu jestem, zaglądam na te di Pietra – kamienny most odbudowany po II wojnie (oryginał pochodzi z I w. Na drugą stronę rzeki przeprawię się jutro, ale już dziś z zachwytem patrzę na Adygę, która właśnie w tym miejscu gwałtownie zakręca. Włosi nie byliby sobą, gdyby nie dostrzegli, że Adyga w Weronie układa się w zgrabne podwójne S. Jak sposare („wychodzić za mąż”). Ja nie byłabym sobą, gdybym nie pomyślała: S jak singielka. Ewentualnie: samotność i smutek. No chyba że seks. Na razie wybieram spacer. Wzdłuż zakola Adygi docieram aż do Castelvecchio. Ta XIV-wieczna forteca dziś jest miejskim muzeum. W środku pierwszorzędni mistrzowie: Bellini, Tintoretto, Pisanello. 21:00 Wracając na stare miasto, przechodzę pod dwoma ważnymi łukami. Pierwszy to Porta dei Borsai, który w początkowych latach naszej ery pełnił funkcję bramy miasta. Drugi, Archo dei Gravi, został zniszczony przez wojska napoleońskie i odbudowany w XX w. Idąc Corso Cavour, planuję jutrzejsze zakupy, ale teraz myślę już tylko o kolacji. Postanawiam zaszaleć w solidnej knajpie Maei ( Zamawiam carpaccio wołowe, potem tortelloni z łososiem, na koniec deser: pieczone jabłko z bitą śmietaną o smaku cytrynowym. Czekając na jedzenie, oglądam ruiny pochodzącej z I w. poświęconej Jowiszowi, Junonie i Minerwie świątyni Campidolium. Tak się złożyło, że skryły się one w restauracji. Najedzona wychodzę na Piazza della Erbe. Już w dzień robił wrażenie. Wtedy jednak psuły je stragany z tandetą. Teraz, odpowiednio podświetlony, sprawia, że zatrzymuję się na dłużej. Podziwiam freski na XIV-wiecznych kamienicach, marmurową posadzkę. No i tę cudowną włoską nonszalancję wobec historycznych atrakcji. Nie każde miasto pozwoliłoby, żeby na placu z taką historią ustawić bazarowe budki. No, ale tu handel kwitł zawsze. Nazwa placu, erbe (po włosku „zioła”) wywodzi się od średniowiecznego targowiska. Drugi dzień 11:00 Po wczorajszej kolacji śniadanie jem skromne i wybieram się na drugą stronę rzeki. Tym razem mostem Garibaldiego, bo stąd najbliżej do jeszcze jednego kościoła, który koniecznie trzeba zobaczyć. Za jasną fasadą San Giorgio in Braida kryją się istne skarby. Ołtarz projektu Sanmichelego, Chrzest Tintoretta i Męczeństwo św. Jerzego Paola Veronesego. 12:00 Nadbrzeżem Adygi idę do Teatro Romano. Znalazłam się w innym świecie. Spokojniejszym. Prawie nie spotykam turystów. Teatro Romano – mniejszy (w czasach świetności mieścił 5 tys. widzów) rówieśnik Areny wspina się na zbocze wzgórza Castel San Pietro. Wygląda na nieco opuszczony, ale to błędne wrażenie. W lecie odbywają się tu festiwale szeks pirowskie, które co wieczór przyciągają 1,7 tys. widzów. Teraz nikogo nie ma, więc przysiadam na ławce, bawię się z kotami i z pewnym przerażeniem patrzę w górę: na szczycie Castel San Pietro znajdują się XIX-wieczne austriackie koszary. Podobno stamtąd to dopiero jest widok! Prowadzi doń wąska ścieżka, a po drodze przy odrobinie szczęścia można znaleźć magiczne źródełko, z którego woda wzmaga poetycką wenę. Spokój Teatro Romano nieco mnie rozleniwia i decyduję się jednak zrezygnować z wycieczki. Wszakszukam w Weronie miłości, a górskie wyprawy, stare koszary i poezja to są akurat rzeczy, których nie kocham nic a nic. Zamiast tego wybieram się na spacer po Veronetcie – nowoczesnej dzielnicy Werony. Nowoczesnej, czyli zbudowanej mniej więcej sto lat temu. Szukam tu czegoś do zjedzenia, ale żadna z knajpek nie przyciąga mojej uwagi. 14:30 Głód każe mi wrócić na północną stronę miasta. Nie chcę jeszcze oddalać się od rzeki, więc w poszukiwaniu obiadu idę na ulicę Sottoriva. Ulokowało się tu mnóstwo barów, winiarni i restauracji. To ulica „odzyskana” dla miasta pod koniec XIX w. Po wielkiej powodzi w 1882 r. zasypano wszystkie odnogi Adygi i w ich miejscu wybudowano ulice, Sottoriva właśnie. Po namyśle i lekturze menu wybieram osterię Sottoriva i zamawiam gnocchi. To w Weronie obowiązek. Już w XVI w. swoim ubogim mieszkańcom miasto serwowało gnocchi z sosem pomidorowym w piątek poprzedzający zakończenie karnawału. Z czasem ta tradycja przerodziła się w coroczne wybory Papa del Gnoco – króla kartoflanych klusek. 17:00 Być we Włoszech i nie pójść na zakupy – to nie w moim stylu. Gdy kończy się sjesta, ruszam między półki. Zaczynam od Via Mazzini. To handlowy deptak, który łączy najważniejsze place – Piazza delle Erbe z Piazza Bra. Oczywiście też ma długą tradycję. Już w XIV w. szyto tu ubrania na miarę. Dziś kupuje się gotowe, przeważnie strasznie drogie. Tu bowiem mają sklepy światowi projektanci – Gucci, Versace czy Louis Vuitton. Te omijam, ale zaglądam do włoskich sieciówek. Jakiś drobiazg w Benettonie, ale dużego sukcesu wciąż brak. Mijam więc Piazza Bra i kieruję się w stronę Corso Cavour. Tu sklepy nie mają znanych szyldów, ale za to ile atrakcji. Kozaki z płócienną cholewą służą mi już czwarty rok i wciąż są sensacyjne! Moja rada: w sprawie shoppingu, tak jak w wyborze restauracji – nie chodzić tam gdzie turyści, a tam gdzie mieszkańcy. 20:00 Zostawiam zakupy w hotelu i idę na pożegnalną kolację. Znów schodzę z głównego szlaku i znajduję pizzerię Bella Napoli (Via Marconi 11), potem dopiero się dowiem, że polecają ją przewodniki. Na razie kusi mnie nazwa, wszak Neapol to stolica pizzy i bezpretensjonalny wystrój. Żadnych białych obrusów, żadnego zadęcia. Za to tłum taki, że muszę poczekać na stolik. Czekam, bo czuję, że będzie smacznie. I jest. Pizza ma cieniuteńkie ciasto, mozzarella, nie przesadzam, rozpływa się w ustach, a pomidory są słodkie i soczyste. Pamiętając, że w okolicach Werony jest kilka ważnych włoskich winnic (Valpolicella, Bardolino, Soave), zamawiam karafkę wina i nie żałuję wyboru. Żałuję tylko, że rano stąd wyjeżdżam. NO TO W DROGĘ INFO: Ludność: ok. 260 tys. mieszkańców. Położenie: Werona leży u podnóża Alp Weneckich, w północno-wschodnich Włoszech, region Veneto. Waluta: euro Wiosną, bo wtedy odbywają się gigantyczne targi wina Vinitaly (w tym roku 7–11 kwietnia). Latem, bo wtedy są festiwale operowe (w tym roku od 17 czerwca do 3 września w Arenie zostanie wystawionych 49 przedstawień operowych) i festiwal teatralny (od maja do sierpnia). Jesienią, bo wtedy nie ma upału i tłumów. Zimą, bo wtedy jest karnawał (najstarszy we Włoszech!), i w walentynki (najbardziej romantycznie). Najwygodniej samolotem: Alitalia, z przesiadką w Rzymie. Najprzyjemniej: samolotem do Mediolanu, a stamtąd pociągiem EScity Pociąg, gdy mija Weronę, jedzie do Padwy i Wenecji. Oba miasta są godne obejrzenia. W drodze powrotnej można zatrzymać się na shopping w Mediolanie. W Weronie z autobusu warto skorzystać tylko w drodze z dworca lub lotniska. Z lotniska Valerio Catullo aerobusy do dworca Verona Porta Nuova kursują co 20 min. Spacer z dworca do centrum zajmuje ok. 15 min. Najlepiej zwiedzać miasto piechotą. Warto jednak kupić kartę Verona Card – można zaoszczędzić na biletach do muzeów i kościołów. Święte słowo we Włoszech brzmi „sjesta”. Jej godziny są ruchome, ale raczej między 14 a 16 nie ma co planować obiadów i zakupów. Większość sklepów zamknięta jest również w poniedziałek przed południem (czyli do końca sjesty). W soboty pracują za to normalnie, do 19–20. To nieprawda, że Włosi piją tylko espresso. Rano pijają cappuccino, espresso dopiero po 12. Do Werony i w jej okolice przyjeżdża co roku ok. 3 mln osób. To czwarte (po Rzymie, Florencji i Wenecji) najchętniej odwiedzane włoskie miasto. Wielu turystów korzysta z tego, że zaledwie 35 km stąd jest jezioro Garda, gdzie można zaplanować sobie wakacje. Please verify you are a human Access to this page has been denied because we believe you are using automation tools to browse the website. This may happen as a result of the following: Javascript is disabled or blocked by an extension (ad blockers for example) Your browser does not support cookies Please make sure that Javascript and cookies are enabled on your browser and that you are not blocking them from loading. Reference ID: #eca44756-13b7-11ed-8238-6c6b595a6851

werona romeo i julia